Bardzo mnie ucieszyło kobiece podium. Oddało stan kobiecego wspinania, mimo mnożnikowej farsy. Gdyby 3 miejsce zajęła osoba która uprawia wyłącznie jedną, jak widać oderwaną od 2 naprawdę ważnych, dyscyplinę to można by tylko załamać ręce nad kretynizmem działaczy. Za 4 lata łączenie bulderingu z liną równie głupie, można się zastanawiać jak silny jest lobbing "czasówkowych" działaczy.
Nie mam tu pretensji do Oli, nie jej wina że wymyślono tak kretyński trójbój. I razem z trenerem zrobiła to co było sensowne, czyli przygotowała się do swojej konkurencji. I jak widać po rekordzie świata, zrobili to fenomenalnie. Ale niech biegacze konkurują ze sobą, a nie z Adamem Ondrą. Zresztą zobaczymy zmiany gdy różne nacje wpompują środki w niszową dyscyplinę, która może przynieść medal olimpijski.
I bez żadnej złośliwości, zastanawiam się jak to fizycznie możliwe: trenować jednak jakąś formę ruchu w górę po chwytach, od małego i mieć życiówkę ~7a (jeżeli to prawda).