"Nie podajesz więcej szczegółów dotyczących zachowania asekurantki i być może było inaczej, ale jest możliwe, że dała po prostu za dużo luzu i stała za daleko od ściany."
Nie wiem co się dokładnie stało ale pewnie tak, za dużo luzu.
"Takich sytuacji jest masa"- no właśnie Kiedyś tak chyba nie było bo półautomatow nie było i trzeba było byc zawsze czujnym.
Jak robiłem kurs to od początku byłem przekonany że to ja odpowiadam za życie i zdrowie mojego partnera i nie ma chuja żebym w tym czasie dłubał w nosie.
Może dlatego udało mi się przez 27 lat nie spowodować żadnego wypadku a dobry asekurant powinien być jak dobry bramkarz. Zawsze solidny ale też wyciągający partnerów z tarapatów od czasu do czasu wyłapując loty które mogłyby się skończyć glebą.
Że przypomne mój skok na EOTA
[
youtu.be]