> Miłoszu, proszę Cię, przeczytaj na spokojnie
> ten tekst. Przecież nigdzie nie napisaliśmy, że
> zajęcia u nas prowadzą instruktorzy PZA, ale
> instruktorzy PZA nas szkolili i to właśnie
> zamieszczamy.
Jeszcze raz - napisaliście, że osoby prowadzące zajęcia zostały przeszkolone w PZA, a nie że przez instruktora PZA. To jest bardzo istotna różnica z punktu widzenia Waszych klientów. Naprawdę warto ten fragment zmienić. Zresztą dalej na stronie (w tym fragmencie odnoszących się do bezpieczeństwa) piszecie, że współpracujecie z instruktorem PZA - zgodnie z prawdą.
> Pisałam to już panu Kierownikowi - nie ma
> aktywnych czynności w 100% bezpiecznych, ale jest
> pewien poziom ryzyka akceptowalny w codziennym
> życiu. Tłumaczenie osobie zupełnie
> niezorientowanej w temacie, że zagrożenie jest
> takie "tylko trochę, jak w samochodzie",
> naprawdę nie jest wykonalne - powoduje, że do
> takiej osoby dociera tylko słowo "zagrożenie".
Wy chyba naprawdę nie rozumiecie, że to co robicie na obozach obarczone jest ryzykiem większym niż przeciętna aktywność. To, że to ryzyko jest, dla osób zajmujących się prowadzeniem tego typu zajęć powinno być oczywiste.
> Mogę tylko zaprosić do nas, żeby zobaczyć na
> żywo. Dzięki za wskazówki, zastanowimy się nad
> przeredagowaniem tekstów. pogodzenie punktu
> widzenia fachowców i laików nie będzie łatwe,
> ale spróbujemy, może jakoś się uda.
Ale oferta przecież nie ma być skierowana do fachowców, oferty wszystkich szkół wspinaczkowych też kierowane są do laików. A nie ma tam takich kwiatków, jak u Was..
pozdrawiam
Miłosz