11 lut 2014 - 21:18:00
W okolicach Nowego Roku odwiedzaliśmy taborisko kilka razy. Przez te kilka razy - widzieliśmy, że stoi tam rozbity namiot. Niby nic - ale zobaczyliśmy, że oprócz samego namiotu, przy wiacie leżą różne rzeczy - np.: chleb i pieczywo chrupkie na stole, porozrzucane dookoła przez wiatr; ot,tak, oparty o ławkę plecak, a na stole stały jakieś menażki, byle jak rozstawione...
Wyglądało to: ot-tak, jakby ktoś tu był, mieszkał sobie, normalnie - tylko poszedł sobie gdzieś na chwilkę, np. do kibla...
'Namiot na taborze' - niby nic, jak sobie myśleliśmy - ale kiedy widzieliśmy już chyba po raz trzeci ten sam namiot, stojący cały czas tak samo, jak stał i te same menażki, nie ruszone - to...
Zapaliły się nam już 'lampki ostrzegawcze', po pierwsze. One jak gdyby dały nam pretekst, 'upoważnienie' do zajrzenia do rozbitego namiotu - stojącego tam chyba już trzeci dzień.
Rozsunęliśmy namiot - i w środku zobaczyliśmy (m. in., tuż przy wejściu) kilka śrub lodowych (drogich), leżących sobie ot-tak, byle jak, na podłodze tuż przy wejściu [???] i 2 śpiwory.
Ogólnie - to, co było w namiocie, przez kilka dni - nasuwało nam złe skojarzenia - myśl, że ktoś gdzieś poszedł się wspinać i coś złego się stało...
Ale to, że na ten obrazek składał sie też widok tego bajzlu przy stole, otwartego plecaka - sprawił, że nie wiedzieliśmy już, co o tym myśleć: czy to wspinacze, którzy gdzieś poszli się wspinać i coś złego się stało? [ale wtedy nie dało się zrzumieć, czemu zostawili tak rzeczy i jak mogli coś takiego zrobić?!]
- Czy też to są jacyś kretyni, którzy poleźli 'gdzieśtam' - cholera wie, gdzie, na kilka dni, np. do Śląskiego Domu...
Nie mogliśmy (bo chyba nie da się) zrozumieć takiego zachowania, w obu tych wariantach.
Wracając, zgłosiliśmy sytuację leśniczemu na dole.
A potem kiedy już myśleliśmy też razem z leśniczym, żeby dać też znać wspólnie Horskej Sluzbie, spotkaliśmy wracających z taboriska Czechów - od których dowiedzieliśmy się, że... właściciele tamtego namiotu wrócili!!! Są cali i zdrowi. Nie wiedzieli tylko i nie spytali, czemu zrobili tu coś takiego. [Szkoda.]
To, że wrócili cali i zdrowi - to ulga.
To, że taki ktoś zapuszcza się wtakie miejsca i robi coś takiego - to nie do zrozumienia i oby jak najrzadziej się zdarzało, a najlepiej - nigdy.
Choć wiadomo, jak jest... Jak wiemy - kretyni byli, są i nigdy ich nie zabraknie - niestety także w górach...



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-02-13 23:29 przez peresada.
Podziel się:
Temat Autor Wysłane

Bywalcy Taboru na Polanie pod Wysoką

one_million_bulgarians 03 lut 2014 - 07:25:23

Re: Bywalcy Taboru na Polanie pod Wysoką

Leander 04 lut 2014 - 13:37:35

Re: Bywalcy Taboru na Polanie pod Wysoką

git 11 lut 2014 - 17:15:05

» Re: Bywalcy Taboru na Polanie pod Wysoką

peresada 11 lut 2014 - 21:18:00

Re: Bywalcy Taboru na Polanie pod Wysoką

one_million_bulgarians 15 lut 2014 - 10:30:08



Nie możesz pisać w tym wątku ponieważ został on zamknięty